Kategorie: Wszystkie | I'am | Netherlands
RSS
środa, 09 kwietnia 2008
Kroki Tomasza Glińskiego

Opublikowałem dziś na youtube mój film sprzed trzech lat. Mimo tak długiego czasu, dopiero dziś zabrałem się za gruntowny montaż i publikacje. Kroki:

 

 

 

15:58, pan-tomasz
Link Komentarze (1) »
wtorek, 08 kwietnia 2008
Polacy w Amsterdamie
Jedni pracują a inni się bawią. I tak naprawdę do Amsterdamu Polaków prócz pracy sprowadza głównie rozrywka, podobnie zresztą jak inne narodowości z całego świata.

Amsterdam, europejska stolica rozrywki jest oblegana przez niezliczoną ilość turystów nawet poza sezonem. Główny kierunek turystyki jest zupełnie inny niż w pozostałych miastach europejskich jak Paryż, Londyn czy Praga. Zdecydowana większość przyjezdza aby korzystać z niuansów holenderskiego społeczeństwa: marihuany, grzybków, legalnej prostytucji i (pozornie jak się okazuje) tolerancyjnego społeczeństwa na przeróżne seksualne sprawy. Z drugiej strony turystyczna mniejszość, nastawiona na zwiedzanie może odwiedzić liczne muzea amsterdamskie, jak Muzeum Hashu, Seksu, Wódki czy też Kotów.

Wśród turystów z którymi mieszkałem w Hostelu, nie ma żadnych barier komunikacyjnych. Większość używa międzynarodowego zwrotu między sobą: I'm so high. Zwiedzanie niezliczonych coffieshopów to główne punkty turystyczne, czasem jednak zdarza się jak w przypadku moich współlokatorów Joshuy i Michaela z USA, że w przerwie odwiedzą muzeum Van Gogha bo po grzybkach jest tam niezła jazda. Oczywiście nie wszystkich sprowadza osiągniecie high. Spotkałem Japonki które dopiero na miejscu dowiedziały się o dobrodziejstwach miejscowych zdziwione wszelaką legalizacją i zadziwiające pozostałych mieszkańców hostelu swoim celem podróży: chęcią zakupu tulipanów.

Wrócę jednak do tematu Polaków w Amsterdamie. Niezwykłe jest to, że Polonia w Amsterdamie nie jest najliczniejszą w Holandii, a Polacy szukający pracy raczej unikają stolice. Niemniej jednak masz szanse spotkać pracowników z Polski w lokalnym markecie czy na budowie.

Pierwszy mój kontakt z Polakami nie był miły. Spotkałem kilku kompletnie pijanych na głównej ulicy Amsterdamu Damrak oserwując jak wulgarnie zaczepiali marokańczyka myjącego szyby jednej z restauracji. Byłem niesamowicie oburzony... do czasu kiedy nie zobaczyłem angoli, francuzów, włochów, hiszpanów, robiących podobne rzeczy w równie wulgarny sposób. Z tymi panami z Polski jednak się nie zapoznałem. Zaprzyjaźniłem się za to z Polakami mieszkającymi w tym samym Hostelu-Campingu co ja. Dziesięcu facetów, specjalistów, którzy pracowali na lotnisku Shipol, jedynym międzynarodowym lotnisku w Holandii. Pomimo że nie znali języka nawet angielskiego byli niezwykle uprzejmi i starali się chociaz w stopniu minimalnym nawiązywac kontakty z innymi współmieszkańcami.

Była też para pracująca w Albercie, którym załatwił prace niemiecki Turek. Były studentki z Warszawy na kilka dni zeby zapalic i wrócic. Byli murarze którzy mieszkają w Amster 15 lat i była polska agencja...

Zmora emigracji, nieuczciwa agencja pracy która przekreśla kosztowne wyprawy po euro,

Reasumując do Amsterdamu mimo wszystko przyjeżdza więcej polskich turystów niż pracowników. polonie pracującą można częściej spotka w Hadze i wszelkich wioskach gdzie są szklarnie. Jednak mimo tego, cały Amsterdam jest zaklejony takimi oto reklamami:


10:41, pan-tomasz
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 kwietnia 2008
Wyprawa po góry euro zakończona.
Piękny sen o wspaniałym życiu za zachodnią granicą opowiadany przez znajomych którzy tam się znaleźli i teraz szydzą z warunków w Polsce, okazał się tylko snem. Emigrant który funkcjonuje za granicą nie może źle powiedzieć o swoim nowym domu. Wierzy, że harówka w obozie pracy się skończy, a on dostanie niedługo lepszą prace i to na pewno z ciekawszymi ludźmi. Jeśli nawet tak nie wyjdzie, to odbije on sobie upokorzenia w Polsce, gdzie ze swoją forsą jest młodym bogiem.

Wróciłem. Wyprawa po euro dla mnie się zakończyła. Nie nazwałbym jej jednak nieudaną mimo, że czuje ogromny niesmak. Zobaczyłem jak funkcjonuje emigracja polska, jacy są Holendrzy i czym Holand i Poland się różni prócz pierwszej literki.

Co prawda byłem w Holandii tylko kilka tygodni, ale każdy z dni był przepełniony chłonieniem otoczenia, rozmawami z Polakami, z pracodawcami, urzędnikami, pośrednikami, amsterdamczykami.

Jestem cholernie rozczarowany emigracją, żałuje pieniędzy które wydałem na moją wyprawę, ale z drugiej strony cieszę się z tego, że jestem teraz w moich Kielcach i tu po kilku latach nieobecności mogę budować swoje życie na o wiele korzystniejszych warunkach niż wszędzie indziej.

 

23:54, pan-tomasz
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 marca 2008
Kierunek Amsterdam

Zdecydowałem się - jadę.

...i nic więcej napisac nie mogę. Tydzień, dwa, a może trzy miesiące. Tak czy inaczej wszystko znajdzie sie prędzej czy póżniej na blogu.

 

Tot ziens, :-) 

22:11, pan-tomasz
Link Komentarze (1) »
czwartek, 20 marca 2008
Stare ale za to jakie!

Niektórzy przed świętami kurze ścierają, a może nawet okna myją i zaglądają w każde zakamarki swoich 4ścian, a ja przerzucam pliki, a z folderu do folderu.

I co znajduje? AHH stare wraca:

 

WEHIKUŁ CZASU

SZKLANY SLAJD PO LEKACH

 

00:41, pan-tomasz , I'am
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 marca 2008
Warsaw

Warszawski mit który obijał mi się o uszy był przepełniony wielkimi słowami o wspaniałej stolicy biznesu, kultury o wysokim poziomie życia i jego wyjątkowej dynamice.

Mit zostaje podważony lub potwierdzony moimi wczorajszymi spostrzeżeniami po wizycie w Warszawie, a dodam, że jako ex wrocławianin mam wysokie wymagania od dużych miast.

Minusy

  • Brak kultury rowerowo-spacerowej i brak dróg rowerowych w centrum a jeśli już się taka znajdzie, jest ona jednocześnie chodnikiem (!)

  • Wulgarni taksówkarze i nieprzyjemni miejscowi, pomimo jednego z pierwszych słonecznych dni tego roku

  • Menele sprzeczający się i pijący piwo w rynku, oraz brak reakcji straży miejskiej.

  • W centrum kilka razy potykałem się o płyty chodnikowe

Plusy

  • Dużo obcokrajowców

  • Wieżowce, życie bisnesowe pierwsza klasa

  • Ambasady. Niezwykłe uczucie przejść obok ambasady Jemenu

  • Wydarzenia społeczno-kulturalno-mediowe

  • Ciekawe i twórcze pomysły na zagospodarowanie przestrzeni

  • ...i zachowanie przestrzeni w mieście

Patrząc na moje uwagi miasto stołeczne Warszawa jest po prostu zaniedbane. Kraków czy Wrocław góruje nad tym niegościnnym miastem, nie przez to, że nie zostały doszczętnie zburzone w czasie wojny, ale tym, ze genialnie i nowocześnie zagospodarowali miejscową przestrzeń. We Wrocławiu może brakuje wieżowców, ale za kilka lat się to ma zmienić. Już teraz budowane są pierwsze wrocławskiej wieżowce, które podobno mają być większe od pałacu kultury i nauki. Nie użyje jednak ryzykownego stwierdzenia, przenieśmy stolice do Wrocławia, bo Warszawa ma wielkie możliwości tylko nie jest idealnie rządzona.

Jeżeli chodzi zaś o dzielnice żydowskie, na które zawsze zwracam uwagę w miastach, to Warszawa mnie bardzo zaskoczyła. Rozumiem, że choć przed wojną to było najbardziej żydowskie miasto w Europie, zdaje sobie sprawe ze zniszczeń wojennych, które zmieniły tą dzielnice. Jeeeeednak, warszawska dzielnica żydowska to niskopietrowe bloki z lat 70tych i synagoga nożyków pośród nich. Mala ilość magii jeśli chodzi o budynki, spora jeśli chodzi o wydarzenia.

Trzymam kciuki za rozwój tego miasta, bo warto.

 


17:01, pan-tomasz
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 marca 2008
Kiss me, I'm Polish!

Kawa, internetowe wydania gazet, blogi, youtube. Mój zwykły poranek. Czasami jednak taki błogi świt przeciąga się do południa gdy tylko panu tomaszowi wleci do głowy myśl niedaleka od głupoty. Pół dzisiejszego dnia tymrazem zajeło mi szperanie po anglojezycznych blogach w poszukiwaniu polskiego emigranta oraz obcokrajowca, i ich zdaniu o bycia sobą, bycia dumnym z tego kim są. A oto efekt mojego porannego zadumania:

W świecie Polacy uchodzą za ludzi solidnych w pracy, smutnych na ulicy, za naród gitarzystów, beztaktownych wypijaczy alkoholu, głośnych i dumnych europejczyków. Polak przestaje byc synonimem alkoholika i prostaka, któremu obcy jest europejski savoir vire. Duży wpływ na zmiane dzisiejszego wizerunku ma emigracja, która przełamuje stereotypy, i która zaczyna być dumna z bigosu, Krakowa i innych polskich miast czy też swojego wykształcenia.

Wstęp powyższy jest nawiązaniem do tego co znalazłem na amerykańskiej stronie ebay.com. Tamtejsza polonia amerykańska z wielkim rozmachem wprowadzila akcje która ma na celu dume z bycia kimś wyjątkowym - bycia Polakiem. Poloamerykanie wyprodukowali serie koszulek z napisami “Kiss me, i'm polish”. Otworzyło to w USA debate nad problemami społeczeństw narodowych, które się wstydzą swojego pochodzenia. Także wśród Polaków na emigracji, duzo osób przypomina irańską Marjan w Persepolis która udawała francuskę wstydząc się swojego pochodzenia. Jednak mimo przeciwieństw znalazła dobrą stronę swoich korzeni, tak jak polscy amerykanie.

Pomyśl sobie, że ktoś publicznie mówi, że jest dumny z tego ze jest Polakiem. Od razu przychodzi ci na myśl prawicowy patriotyzm pełen nienawiści i nacjonalismu.

Polacy nie uznają patriotyzmu za "poczucie zbiorowej odpowiedzialności” w odróżnieniu od szowinistycznego nacjonalizmu, który wg. pisarza angielskiego Richarda Aldingtona przypomina “pianie durnego koguta na kupie gnoju”. Właśnie dlatego, większość osób się odcina od zwykłej reklamy kraju z którego pochodzi albo w którym funkcjonuje.

Sceptycy dumny z Polski jednak mają czasem mocne argumenty. Przykładem może być zajęcie trzeciego miejsca w światowym rankingu Washington Post na idiotę roku 2007, wygrane przez Ewę Sowińską z której cały świat się śmiał po tym jak chciała zbadać homoseksualność Tinky Winkyego.

 

Wracając jednak do koszulek, zrobiły na mnie duże wrażenie. Szukałem ich w Polsce, głównie na allegro. Niestety ku mojemu zdziwieniu w Polsce nie można takich dostać. Pełno jest za to banalnych graficznie orzełków produkowanych dla łysych polskich patriotów.

Na koniec zdjęcie, przedstawiające wpadkę Amerykanów którzy podchwycili pomysł polskiej emigracji i też chcieli sprzedawać polish t-shirts:


Warto poczytać odnośnie tematu:
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,4198/q,Patriotyzm.dzis
www.gazetawyborcza.pl/1,75477,4811860.html
http://blog.washingtonpost.com/offbeat/2007/12/the_2007_idiot_of_the_year_awa.html
12:03, pan-tomasz
Link Dodaj komentarz »
sobota, 01 marca 2008
Język niderlandzki

W ramach przygotowań do holenderskiego wyjazdu, samouczkuje się z wiedzy o Niderlandach, z historii, zwyczajach, ciekawych miejscach... języka.

Język niderlandzki... germański język, z rodziny dolnoniemieckich. Mezalians ten broni jedynie fakt, że jest on podobno indoeuropejski ufff.

Język ten używany jest w całej Holandii, północnej Belgii, niektórych rejonach Afryki i Indonezji. Z tego co zuważyłem słownictwo jest podobne do niemieckiego, angielskiego. Sporo zapożyczeń z francuskiego, a nawet rosyjskiego. A wymowa? - dla mnie jest to niemiecki ustami Anglika.

Mówi nim 22 mln ludzi, przy czym w Holandii mieszka ich 16 mln.

 

Nawiązując jednak do mojego wyjazdu. Kupiłem ksiązkę do niderlandzkiego, dla osób poszukujących pracy w Holandii. Dzięki tej małej książeczce z aż trzema płytami cd, wiem co to znaczy:

mag ik handschoenen gebruiken?
czy podczas zmywania mogę korzystać z gumowych rękawiczek?

albo:

geef drinken aan de paarden en melk de koeien
proszę napoić konie i wydoić krowy

Oczywiście prócz 'specjalistycznego' słownictwa znajdują się zwroty z dnia codziennego, liczby, kolory itp itp. Pociesza mnie tylko to, że podobno sami Holendrzy zdają sobie sprawę z tego, że ich język jest trudny, więc bez problemu mówią podobno po angielsku czy niemiecku.

Tak czy inaczej lepsze wrażenie mogę wywrzeć na ciemnej holenderce z afryki na hasło: U ar mooi dan iedereen niż na you are so beautiful.